Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Laudacja dla Roberta Biedronia - laureata Nagrody Różnorodności

Dodano: 16 maja 2016

Laudacja dla Roberta Biedronia,

laureata Nagrody Różnorodności VIII Kongresu Kobiet

 


Czy Robert Biedroń naprawdę zasługuje na Nagrodę Różnorodności? 


LAUDACJA w formie AUDYTU  


Szanowne Panie i Wy nieliczni Panowie! Laudacje na ogół ukazują kandydata wyidealizowanego, człowieka bez wad. Jako laureat Nagrody Różnorodności Kongresu Kobiet z 2014 roku poczuwam się jednak do prawdy i odpowiedzialności i dlatego chcę zwrócić uwagę na to, co obniża ocenę kandydata do nagrody, może nawet dyskwalifikuje. Pragnę póki czas przestrzec Kongres, a także uprzedzić spodziewane głosy krytyki. Zresztą Magda Środa zachęciła mnie słowami „prawda jest krucha i łatwo nią manipulować”. 
 

Oto AUDYT kandydata, którego dokonałem, nie podaję na razie jego nazwiska, by nasze oceny były bardziej obiektywne.
POBICIE POLICJANTA. W 2011 r. Prokuratura Rejonowej Warszawa-Śródmieście skierowała przeciwko kandydatowi na laureata akt oskarżenia o ”naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji podczas patriotycznej demonstracji 11 listopada 2010”. Kandydat brał udział – obok m.in. Seweryna B. - w lewackiej burdzie. Był jedną z osób, które rzucały kamieniami i racami w stronę maszerujących spokojnie patriotów. Policja próbowała nie dopuścić do konfrontacji. Kandydat na laureata chwycił jednego z funkcjonariuszy, Tomasza B., i próbował mu wyrwać pałkę, a potem uderzył w twarz. 
Cóż, kandydat nie przyznał się do sprawstwa. Twierdził nawet, iż sam wówczas został pobity. Próbował wmówić prokuratorom, że nie mógł uderzyć policjanta w twarz, bo miał on hełm z opuszczoną zasłoną z pleksi. Naiwne, ale sąd II instancji kandydata uniewinnił. Wiadomo, jak działały wtedy tzw. sądy.
POLITYCZNA HISTERIA. 29 września 2012 znowu szedł przez Warszawę patriotyczny marsz Prezesa Jarosława Kaczyńskiego i Ojca Redaktora Tadeusz Rydzyka. Co na to kandydat na laureata? Ślad wzruszenia, zadumy, powagi? Nie, popadł w histerię. „Jak patrzę na to, jak Kaczyński wyciąga te demony z szafy, to jestem przerażony. Hasła, które padały w czasie tej demonstracji, sugerowały, że nie mamy demokracji, ale takie budzenie demonów, lęki i ksenofobia wychodząca na ulice nie buduje demokracji”. Dodał, że boi się, że „w takiej Polsce” się obudzimy.
To była tania gra słów, bo marsz szedł pod nazwą „Obudź się Polsko”. I co? Czy ta Polska, która się przebudziła, jest rzeczywiście demoniczna? Czy kandydatowi na laureata nie wstyd tamtej histerii?
OBROTOWE POGLĄDY. Kandydat jest lewicowy, bywa wręcz antyklerykalny. „Jeśli biskup poprosi o audiencję, to się z nim spotkam – tak jak ze wszystkimi mieszkańcami. Jestem otwarty. Przecież to ja jestem prezydentem miasta. Nie widzę żadnego powodu, dla którego to ja biskupa miałbym prosić o audiencję”. Tak się mówi do biskupa!
Ale kandydat wyraża też sympatie prawicowe. „Ja będę zawsze stał po stronie Ojca Rydzyka, kiedy jest nierówno traktowany, wyśmiewany i dyskryminowany”. Na coś się trzeba zdecydować!
„Ja bym chciał, żeby pan Bosak umył mi plecy”, jakże dwuznaczna deklaracja polityczna, w odpowiedzi na żart Młodzieży Wszechpolskiej, która rozdawała mydełka uczestniczkom i uczestnikom Manify 8 marca 2006, żeby „zmyli brudne myśli”. Mowa o Krzysztofie Bosaku, który od lat stara się chronić Polskę przed dewiacją homoseksualną. Czy ta życzliwość wobec prawicowego mydełka i takiegoż polityka nie przynosi ujmy lewicowemu kandydatowi na laureata? I jak się ma do jego własnej orientacji?
PYTANIE DO KONGRESU. W tym momencie chciałem zapytać Kongres, czy w świetle zarzutów przedstawionych w audycie (a mogłoby być ich znacznie więcej!), chcecie panie swoją coroczną nagrodę dla mężczyzny wręczyć Robertowi Biedroniowi? Jeżeli nie, możemy przerwać uroczystość, jeszcze zatrzymać ...

 

[Rozległy się oklaski, okrzyki i śmiechy, więc mówiłem dalej] 
W biografii Roberta jest masa tytułów, zasług, nagród (w tym nagroda im. Anny Laszuk TOK FM). Był inicjatorem i liderem wielu organizacji pozarządowych równościowych, jego córką jest m.in. KPH. Mało kto pewnie wie, że jest porządnie wykształcony, bywał nawet ekspertem unijnym w sprawach antydyskryminacyjnych. Prowadził wydawnictwo, publikował.
W 2011 został posłem, pierwszym odkrytym gejem w polskim Sejmie, w 2014 r. prezydentem Słupska. Jak to było możliwe w homofobicznym kraju, „w którym – jak mówi Biedroń - państwo odwraca głowę i nienawiść ma się dobrze”. Nie zapomnę pewnej Słupczanki, którą przed wyborami telewizja zapytała czy nie przeszkadza jej, że prezydentem jej miasta byłby gej. Odpowiedziała szczerze zdumiona: „Przecież nie wybieram męża tylko prezydenta”. I dodała, że pan Biedroń jest taki sympatyczny i konkretny. 
No właśnie. Jest niezwykle lubiany, choć jest politykiem. Jest prawdziwy, niesformatowany, nieplastikowy. Nigdy nie wiadomo, co powie. Jest nieoczywisty.
To się łączy z byciem „na luzie”. Ale – uwaga – Biedroń jest niezwykle pracowity. Dając mu nagrodę 2014 roku „Polityka” pisała: „Trudno zliczyć podkomisje w których pracował. To jeden z najbardziej pracowitych posłów, więcej wnosi do pracy parlamentu niż cały jego klub. Ponadto - wielka kultura osobista i życzliwy stosunek do ludzi”. 
Jest bardzo przystojny, choć niestety, drogie kongresowiczki, nie do wzięcia dla Was. Ale chętnie współpracuje z kobietami w Słupsku, w którym nota bene bardzo prężnie działa regionalny Kongres Kobiet. 
Uważa się za spadkobiercę Izabeli Jarugi-Nowackiej, wspólpracuje i przyjaźni się Jej córką Barbarą. Jest lewicowy z serca. Broni biednych i pokrzywdzonych, oburza się na umowy śmieciowe. „Zawsze było we mnie tyle wkurzenia na nietolerancję, że nie wyobrażałem sobie, że mogę milczeć wobec przemocy lub przejść obok niej obojętnie. Siedzenie cicho byłoby nie fair”. 
Jego lewicowość ma żar. Płynie z przeżycia własnej niczym niezawinionej krzywdy. „Wychowałem się w Bieszczadach, widziałem tam wilki, rysie, niedźwiedzie ale drugiego geja nigdy. Byłem przekonany, że życie jest przechlapane, bo nawet niedźwiedź ma drugiego niedźwiedzia a ja nie mam nikogo”. Teraz nasz laureat nie dość, że ma drugiego niedźwiedzia, to jeszcze ma na tyle siły, by bronić prawdziwych niedźwiedzi (tych z cyrku).
Na prezydenta Słupska Robert Biedroń został wybrany 30 listopada 2014 roku, zdobył 57 proc. głosów. W wyborach startował pod hasłem „Nareszcie zmiana”. Chcę od siebie dodać, że marzę o dniu, w którym z takim hasłem Robert Biedroń wystartuje w wyborach 2020 roku. I je wygra … nareszcie.

 

 

Piotr Pacewicz,

laureat Nagrody Różnorodności VII Kongresu Kobiet