Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Z doświadczeń polityczki /samorządowczyni – cz. 2

Dodano: 24 października 2014

Od kogo uczyć się poruszania w świecie polityki, samorządów i znajdowania do nich najprostszych i sprawdzonych dróg? Od polityczek i samorządowczyń, które odniosły sukces i swoimi doświadczeniami chcą się dzielić z innymi kobietami, aby ułatwić im start i poruszanie się w brutalnym i bezwzględnym, jak się okazuje, świecie władzy.

 

Swoimi doświadczeniami podzieliły się: Helena Żukowska, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Barbara Labuda, Joanna Mucha i Ewa Jeżak. Wstępem i elementarzem wystąpień publicznych i wchodzenia w życie społeczno-polityczne opatrzyła prof. Joanna Regulska.

W tej części przedstawiamy Wam doświadczenie i wynikające z niego wnioski polityczki Joanny Muchy.

 

Joanna Mucha

Joanna Mucha - zacznijcie od bardzo szczerej rozmowy same z sobą 

Co pomaga uporać się z dużymi trudnościami? Silne poczucie misji, silna świadomość tego, po co jestem na tym miejscu i co mam do zrobienia.

 

Najważniejszy jest cel. Motywacją nie mogą być zaszczyty!

Najważniejszy jest cel. Kiedy podejmujecie decyzję o wejściu do polityki - na każdym szczeblu - pierwsze co musicie zrobić, to przeprowadzić bardzo trudną rozmowę z samą sobą. Rozmowę o tym, dlaczego ja chcę wejść do polityki. I wierzcie mi, że jeśli wasze odpowiedzi, tylko te naprawdę głębokie i naprawdę szczere, będą takie, że chcecie wejść do polityki po to, żeby mieć zaszczyty, po to żeby być docenioną, żeby wam ktoś kiedyś zbudował pomnik - jeśli taka jest wasza motywacja - to nie wchodźcie do niej, dlatego, że każda trudna sytuacja - a będziecie mieć ich ogrom - spowoduje, że stracicie sens bycia w polityce. W polityce nie można być dla zaszczytów, bo za wszystko, cokolwiek zrobicie dobrego, spotka was coś złego.  Naprawdę tak jest. Więc jeśli waszą odpowiedzią przed sobą samą będzie, że chcecie coś zrobić dla innego człowieka, dla grupy, społeczności lokalnej, dla państwa, narodu, społeczeństwa - to zapamiętajcie to sobie i pamiętajcie o tym na każdym kroku waszej kariery politycznej. Ta odpowiedź będzie ewoluowała. Ja zaczynałam od zaangażowania w służbie zdrowia, później to się przesuwało na różne inne płaszczyzny, ale to co się nie zmienia to to, że jestem tu z poczucia misji, z poczucia tego, że chcę coś zrobić dla innych. Wszystkie inne motywacje momentalnie obracają się w puch i nie mają sensu. Więc zacznijcie od tej bardzo szczerej, do bólu szczerej rozmowy samej ze sobą.

Bardzo dobre przygotowanie

Kluczem do wszystkiego co się dzieje w polityce jest bardzo dobre przygotowanie. Czy to jest posiedzenie jakiegokolwiek gremium, spotkanie wyborcze czy jakakolwiek forma działalności, to nie ma innego wyboru niż ciężka praca nad przygotowaniem się do tego zagadnienia. My kobiety, a ja jestem chyba tego dobrym przykładem, będziemy oglądane przez pięciokrotne powiększenie, przez lupę, która jest znacznie bardziej dokładna niż ta skierowana na dowolnego mężczyznę. Więc naprawdę musimy być przygotowane i musimy temu procesowi przygotowania poświęcić odpowiedni czas. Jako przykład powiem wam coś, co może niektóre z Was zdziwić. Kiedy cztery lata temu zaczęto mnie zapraszać do Babilonu, była to dla mnie bardzo duża sprawa - uczestniczenie w tak ciekawym, fajnym programie o bardzo dużej oglądalności. Możecie mi wierzyć albo nie, ale ja do każdego programu przygotowywałam się cały dzień, bo uważałam, że tylko i wyłącznie w ten sposób będę miała szanse na to, żeby coś ciekawego powiedzieć, z czymś ciekawym się przebić. Oczywiście z tygodnia na tydzień to przygotowanie było coraz krótsze, ale początki zawsze muszą się wiązać z bardzo dokładnym przygotowaniem, bo tylko wtedy mamy szansę na to, żeby gdzieś odcisnąć piętno naszego działania.

Silne poczucie misji

Co pomaga uporać się z dużymi trudnościami? Silne poczucie misji, silna świadomość tego, po co jestem na tym miejscu i co mam do zrobienia. Nie ma tak naprawdę innych prawdziwych sposobów, żeby sobie dać radę z przeciwnościami. Oczywiście są jakieś narzędzia, które nam pomagają, żeby przez to przebrnąć.

Równowaga i harmonia w życiu

Polecam wszystkim, żeby próbować łapać równowagę, harmonię w życiu, bo kiedy przychodzi bardzo ciężki czas, to ten czas na odpoczynek, taki świadomy odpoczynek (nie klapnięcie przed telewizorem), czas na sport czy innego rodzaju aktywności, on po prostu jest niezbędny do tego, żeby przetrwać w jakiejś równowadze psychicznej. Więc te narzędzia warto stosować i warto się nauczyć ich stosować, bo niektóre z nas żyją w takim olbrzymim pędzie, że nie potrafią znaleźć w życiu niezbędnej harmonii i równowagi. A ona jest zawsze cenna bez względu na miejsce, w którym się znajdujemy.

Profesjonalizacja kampanii wyborczej

Profesjonalizacja kampanii wyborczej jest tym, co może wam przynieść sukces. Warto zainwestować czas, pieniądze i naprawdę dużo uwagi.

Jak patrzę na kampanie wyborcze dziewczyn, które wchodzą do polityki i na kampanie wyborcze facetów, którzy robią piątą, siódmą kampanię, to widzę masakryczną różnicę między jakością i profesjonalizmem tych kampanii. Naprawdę, żeby wygrać kampanię, trzeba w nią zainwestować. To nie może być zdjęcie z legitymacji, albo z dowodu sprzed pięciu lat. To musi być profesjonalne zdjęcie, które pokażecie dwudziestu osobom, które są wam przyjazne i zapytajcie z czym ono im się kojarzy. To musi być dobre hasło, to musi być dobry sztab. Jak nie macie swojego sztabu, a naprawdę wam zależy na tym, żeby zostać prezydentką, podkupcie go komuś, kto już ma ten sztab dobry. Wiecie dlaczego weszłam z bardzo dobrym wynikiem w 2007 roku z listy lubelskiej? Dlatego, że wcześniej prowadziłam trzy kampanie dla innych. 

 

Joanna Mucha - posłanka na Sejm VI i VII kadencji, w latach 2011 - 2013 ministra sportu i turystyki. Ekonomistka. Pracowała jako nauczycielka akademicka w Instytucie Ekonomii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Działaczka Platformy Obywatelskiej wcześniej Unii Wolności.

 

Materiał pochodzi z Centrum Samorządowego na VI Kongresie Kobiet

Opracowanie, red. i zdj.: Marzena Chińcz

 

Z doświadczeń polityczki / samorządowczyni – cz. 1