top of page

KOBIETY W WYBORACH 2019

Zaktualizowano: 17 gru 2019



Małgorzata Fuszara

Natalia Broniarczyk


Pierwszym legislacyjnym sukcesem Kongresu Kobiet było wprowadzenie kwot płci na listach wyborczych. Przypomnijmy, że po pierwszym kongresie ubiegałyśmy się o wprowadzenie parytetu (50%) dla każdej płci na listach. Nie udało się wprawdzie wprowadzić obowiązku równego udziału kobiet i mężczyzn na listach, ale dzięki poparciu dla naszych postulatów, potwierdzonych podpisami około 150 000 Polek i Polaków przez ówczesną koalicję rządzącą ( PO - PSL), a zwłaszcza dzięki poparciu Platformy Obywatelskiej, która wprowadziła obowiązek głosowania „za” projektem przez swoje posłanki i posłów, wprowadzona została obowiązkowa kwota płci na listach wyborczych – ani kobiety ani mężczyźni nie mogą od 2011 roku na żadnej z list stanowić mniej niż 35%. Ponieważ listy, która nie spełnia tego wymogu nie można zarejestrować, wszystkie partie i komitety wyborcze muszą zasady tej przestrzegać.


Wprowadzenie kwot było sukcesem z różnych powodów – ożywiło debatę o składzie gremiów rządzących pod względem płci, o niesprawiedliwym wykluczeniu kobiet z polityki, otworzyło wielu kobietom drogę do zaistnienia w sferze sformalizowanej polityki. Przede wszystkim jednak powstrzymało spadek udziału kobiet wśród osób kandydujących. Wbrew narracji prezentowanej wówczas przez niektórych aktorów życia politycznego, że te proporcje „naturalnie się wyrównają”, przed wprowadzeniem obowiązkowych kwot udział kobiet na listach przygotowywanych przez partie i komitety wyborcze nie tylko nie rósł, a spadał. Dopiero po wprowadzeniu kwot trend ten zdecydowanie się odwrócił:


Odsetek kobiet na listach wyborczych:


Tak więc o ile przed wprowadzeniem kwot mężczyźni stanowili około 80% osób kandydujących, a kobiety jedynie około 20%, to po wprowadzeniu obowiązkowych kwot te proporcje się wyrównały – obecnie, mężczyźni stanowią między 53% a 61%, a kobiety – między 39% a 46,5 % osób kandydujących. Zwiększeniu liczby kandydujących kobiet towarzyszy zwiększenie udziału kobiet w Sejmie – z 20% w 2007 roku do 27% po wyborach w 2015 roku.

Obecnie interesuje nas przede wszystkim udział kobiet na listach w wyborach, które mają się odbyć 13 października 2019 roku. Niestety, nie odnotowujemy wzrostu, ale nawet pewien spadek udziału kobiet na listach osób kandydujących. Obecnie kobiety stanowią 42% kandydatek/kandydatów, co oznacza spadek o 1,4% w porównaniu z poprzednimi wyborami. Przypomnijmy więc, że obecność kobiet na listach poszczególnych komitetów w nadchodzących wyborach przedstawia się następująco:



Tak więc wszystkie partie polityczne przekraczają wyznaczone przez ustawę minimalne proporcje kobiet i mężczyzn wśród osób kandydujących. W ustawie nie wprowadzono jednak obowiązku naprzemienności na listach ani odpowiedniej proporcji kobiet i mężczyzn na pierwszych miejscach list, chociaż takie rozwiązania znane są z innych krajów (obowiązują np. w Hiszpanii, Belgii). Okazuje się, że przy braku takiego obowiązku proporcja kobiet i mężczyzn na pierwszych miejscach list, ale też w pierwszej „3” i pierwszej „5” jest bardzo niekorzystna dla kobiet:





O ile więc nie ma szczególnych różnic pomiędzy partiami w ilości kobiet umieszczanych na listach wyborczych, to zasadnicze różnice występują w umieszczaniu kobiet na najwyżej cenionym, najbardziej prestiżowym i dającym największe szanse na wybór pierwszym miejscu listy. Różnice te występowały także w poprzednich wyborach.


Odsetek kobiet na pierwszych miejscach na listach wyborczych w kolejnych wyborach przedstawia się następująco:




Ogółem, kobiety zajmują jedynie 20% pierwszych miejsc („1”) na listach komitetów wyborczych. Rekord należy do Platformy Obywatelskiej, która jest najbardziej stabilna pod tym względem i od lat umieszcza 32-35% kobiet na tych własnie najważniejszych miejscach. Tradycyjnie niewiele, ale coraz więcej „1” zajmują kobiety na listach PSL. Lewica, która początkowo (2011 rok) kompromitująco mało kobiet umieściła na pierwszych miejscach list, obecnie ma ich tyle, ile Koalicja Obywatelska (34%), nadal jednak jest to daleko od równego udziału kobiet i mężczyzn na „1”. Najbardziej niekorzystny trend nastąpił w PiS – partia ta między 2011 a 2015 rokiem znacząco zwiększyła liczbę kobiet na pierwszych miejscach list, ale w obecnych wyborach odsetek ten bardzo znacząco spadł. To „odwrócenie się od kobiet” PiS-u będzie miało najprawdopodobniej wpływ na odsetek kobiet w nowo wybranym parlamencie, gdyż partia ta ma szanse uzyskać znaczącą liczbę mandatów, a wobec spychania kobiet na dalsze miejsca list, zapewne mniej wprowadzi ich do parlamentu. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że analogiczne różnice znajdujemy wśród osób kandydujących umieszczonych w pierwszej „3” na listach wyborczych. Przypomnijmy, że Platforma Obywatelska kilka lat temu zdecydowała, że proporcje płci w pierwszej „3” wynosić powinny 1 do 2 ( a więc jedna kobieta i dwóch mężczyzn lub dwie kobiety i jeden mężczyzna), a w pierwszej „5” odpowiednio 2 do 3 (dwie kobiety i trzech mężczyzn lub trzy kobiety i dwóch mężczyzn). Najwięcej kobiet na pierwszych trzech miejscach ma Koalicja Obywatelska - jest to 41,5. Niewiele mniej kobiet umieściła w pierwszej „3” lewica - 40,7. PSL ma kobiet na czele list znacznie mniej 26. Niechlubny rekord wśród największych komitetów i w tym przypadku należy do Prawa i Sprawiedliwości, które w pierwszej „3” umieściło jedynie 22 % kobiet.


Najniższy odsetek stanowią kobiety na listach PiS także w pierwszej „5”: