Nagroda XIV Kongresu Kobiet dla Haliny Radacz




Nagroda Kongresu Kobiet przypada w tym roku kobiecie niezwykłej. Oczywiście wszystkie

jesteśmy niezwykłe, ale niezwykłość naszej laureatki jest szczególna; można powiedzieć, że

jest jedyna w swoim rodzaju. Z kongresem kobiet jest związana od samych jego początków i

– jak większość z nas - walczy z patriarchalną mentalnością, patriarchalnymi stereotypami i

patriarchalnym wykluczeniem kobiet, choć toczy swoje walki na terenie szczególnie

patriarchalnym. I w jej zawodzie jest naprawdę z czym walczyć. Bo tam kobieta jest nie tylko

wyjątkiem, ale wręcz skandalem. Jak każda z nas jest zwolenniczką równości, różnorodności,

szacunku dla wszelkiej odmienności w tym seksualnej, zwłaszcza że ludzką seksualność

traktuje jako prawdziwy dar boży. Uważa też, że państwo nie powinno zarządzać ciałami ani

obywatelek, ani obywateli. Jest dumna z tego, że wspierała i brała aktywny udział w strajkach

kobiet, choć w jej zawodzie to nie uchodzi. W swojej pracy przeszła drogę jaką przeszło wiele

z nas: najpierw była panią od wszystkiego, potem gdy zamanifestowała swoje ambicje bycia

kimś więcej pojawiły się żarty, lekceważenie, pomniejszanie jej umiejętności, wreszcie

mobbing. Wytrzymała i doczekała etapu, gdy niechętni jej mężczyźni musieli szukać

argumentów przeciw jej płci. Znaleźli, ale – jak się okazało niewystarczające. Nasza laureatka

zawsze jednak miała przekonanie, że mając takie samo wykształcenie jak mężczyźni, te same

umiejętności, te same ambicje nie będzie wiecznie siedziała w drugim rzędzie. Jednak siły,

które ją tam trzymały były potężne. Mówiono, że kobieta w tym zawodzie jest kimś

nieprawdziwym, niepełnym, że jest jedynie namiastką tego, czym jest mężczyzna. Wiele jej

koleżanek wyjechało do krajów, gdzie patriarchalne mury, strzegące tego wyjątkowego

zawodu, skruszały. W Polsce też nastąpił wyłom. I oto jest pierwsza kobieta tam, gdzie jeszcze

ich nie było. Mieszka z mężem (sic!) w – jak twierdzi – szklanym domu, bo ludzie lubią

obserwować, co się dzieje w jej rodzinie. I dziwią się, że jest tak normalnie. Bo to przecież

nienormalne, że ta kobieta jest tym, kim jest. Musi być i jest zawsze poważna, godna zaufania

i nienagannie ubrana. Jest bardzo mądrą, bardzo ciepłą kobietą wielkiej i prawdziwej wiary.

Na pytanie o to, czy jest feministką, odpowiada: Czy można być feminą i nie być feministką?

Trudno jej zrozumieć, że jakakolwiek kobieta może nie być feministką, przecież antyfeminizm

jest działaniem na własną szkodę.


Gratulacje dla Haliny Radacz, naszej koleżanki, pierwszej kobiety, która została księdzem

kościoła chrześcijańskiego (ewangelicko-augsburskiego), możemy powiedzieć, że jest ksiądzą

Kongresu Kobiet.

85 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

OGŁOSZENIE