Przemoc zaczyna się od słów




Patriarchat vs. szowinizm gatunkowy

Podczas kampanii “16 dni przeciw przemocy wobec kobiet” co roku poszukiwane są sposoby na systematyczne zwalczenie przemocy ze względu na płeć. Warto jednak pamiętać, że przemoc zaczyna się od słów i obrazów. Zaczyna się od kultury, która umożliwia uprzedmiotowienie, zrobienie z kogoś obiektu, rzeczy, produktu. Nie da się przecież skrzywdzić „czegoś”, a zatem uprzedmiotowienie kogoś to pierwszy krok do przemocy. Nie tylko kobiety padają ofiarą tego mechanizmu. Ilustrują go dobrze analogie pomiędzy tym jak kultura obrazuje i mówi o kobietach i o zwierzętach. Patriarchat i szowinizm gatunkowy często chodzą parami.


Przyjrzyjcie się zestawionym powyżej reklamom. Czy gdy patrzycie na bohaterkę reklamy po lewej, widzicie najpierw człowieka (z tożsamością, umysłem, duszą, marzeniami), czy ciało? Patrząc na obraz po prawej, raczej szynkę, czy czującą istotę, która chciałaby żyć? Czy gdyby znalazły się tam zapakowane w plastik części ciała tej świni (jak często w reklamach bywa), to byłaby już tylko produktem, oderwanym od tego jak powstał? Uprzedmiotawiane są przede wszystkim ciała. Kobiety w przestrzeni publicznej i w kulturze popularnej to obiekty seksualne. Ciało kobiece reklamuje niemal wszystko, od samochodów, przez piwo, po (słynny) napój energetyczny. Zbliżenia kamery na części kobiecego ciała powodują, że ich właścicielka zdaje się składać tylko z tych części ciała, być najpierw ciałem, a dopiero później (o ile w ogóle) człowiekiem. Zwierzęta w reklamach, przedstawiane jako „szczęśliwe” krowy, świnie lub kurczęta, „marzą” o byciu zjedzonymi lub oddaniu swojego mleka (przeznaczone dla ich cieląt) i jaj ludziom. To, co łączy te i wiele podobnych obrazów to fakt, że zarówno kobieta jak i świnia z „radością” oddają swoje ciało do skonsumowania - różni się tylko rodzaj tej konsumpcji. Ciała obydwu (a zatem i one same) służą komuś innemu i są produktami.


Język idzie w parze z obrazem, stając się niemal niewidoczną już formą opresji. Jednym z jego głównych zadań wydaje się być umniejszanie krzywdy, zamienianie jej w żart, przekierowywanie uwagi. Wszystkich bawią „końskie zaloty”, „komplementy”, „baby za kierownicą” lub żarty o blondynkach. Oburzanie się na takie sformułowania grozi oskarżeniem o „brak poczucia humoru” lub „dramatyzowanie.” Lubimy też pytać czy ofiara gwałtu przypadkiem nie „prowokowała” sprawcy, co miała na sobie, ile tego dnia wypiła. Molestowanie seksualne to tylko „niewinne zaczepki.” Czyż nie jest dokładnie tak samo, gdy mówimy o „humanitarnym zabijaniu”? Gdy myśliwi dokonują „regulacji gatunku”, gdy cyrkowe zwierzęta są „tresowane”, a nawet – lub może przede wszystkim - gdy mówimy o mięsie, futrze, lub wełnie, mówimy w istocie o okrutnie zamordowanych zwierzętach, których język zamienia w niewinny produkt. To dlatego liczymy je w kilogramach lub tonach, a nie w (zabitych) indywidualnościach, które tak jak my czuły i chciały żyć.

Najgroźniejszą i największą mocą obrazu oraz języka jest to, że do niego przywykamy. To staje się niemal przezroczyste z powodu bycia wychowanymi w kulturze, gdzie taki język i obrazy są powszechne. Same używamy bezwiednie sformułowań, nad którymi przestałyśmy się zastanawiać – czy naprawdę jesteśmy „właścicielkami”/”paniami” towarzyszących nam w domach zwierząt? Naprawdę uważamy je za własność, a więc za rzeczy? Chciałabym, byśmy bardziej język doceniały – to jak normalizuje on krzywdę, jak kształtuje myślenie, jaką może mieć niszczycielską siłę (ale także twórczą i dobrą siłę, gdy stworzymy lepsze wzorce). Jak prowadzi do przemocy, której mechanizmy są takie same niezależnie od tego, kto jest ofiarą. W ramach kampanii “16 dni przeciw przemocy wobec kobiet” i na co dzień, chcąc walczyć z przemocą wobec kobiet, musimy walczyć z przemocą w ogóle, niezależnie od tego kto jest ofiarą – kobieta, dziecko, czy zwierzę.



Karolina Skowron – dyrektorka Fundacji Alberta Schweitzera, której misją jest zakończenie chowu przemysłowego zwierząt; członkini Rady Głównej Kongresu Kobiet; inicjatorka i organizatorka „Centrum Zwierząt” podczas Kongresu Kobiet, które angażuje feministki w prawa zwierząt; liderka grupy „Vegan Ladyboss”, budującej siostrzeństwo wśród działaczek prozwierzęcych; pisze i mówi o podobieństwach pomiędzy losem kobiet i zwierząt w społeczeństwie, a także o wspólnych wartościach i celach ruchu feministycznego (i innych ruchów sprawiedliwości społecznej) oraz prozwierzęcego

0 wyświetlenia

ul. Mokotowska 17/33

00-640 Warszawa

biuro@kongreskobiet.pl

  • Czarny Twitter Ikona
  • Facebook
  • YouTube
  • Instagram
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

STOWARZYSZENIE KONGRES KOBIET

© 2019 by Stowarzyszenie Kongres Kobiet